Badania i przemyślenia: Radość zwycięstwa (i gorycz porażki!)

Widzowie telewizyjni z lat 60. do 90. XX wieku z pewnością rozpoznają hasło programu ABC „Wide World Of Sports”: „Dreszcz zwycięstwa i gorycz porażki”, które tam odnosiło się do tragicznego zakończenia zawodów w skokach narciarskich, a które ja zastosuję tutaj do tragicznego zakończenia pewnego kierunku badań, zapoczątkowanego przez amerykańskie Biuro Spisu Ludności. Wiem, że mieli dobre intencje, ale to nie ułatwia zaakceptowania rezultatu. 

Ojcowie założyciele Stanów Zjednoczonych dostrzegli mądrość w stworzeniu mechanizmu spisu ludności, którego celem było określenie liczby przedstawicieli w parlamencie, reprezentujących obywateli w zależności od miejsca zamieszkania. Mechanizm ten wymagał określonych zasad i procedur, w tym określenia, jak długo zebrane dane, takie jak wiek, status zatrudnienia i rodzaj pracy, miejsce urodzenia, stan cywilny itp., pozostaną tajne, ukryte przed opinią publiczną – w tym przypadku okres ten wynosi (aż) 72 lata. Ograniczenie to zostało oczywiście wprowadzone w celu ochrony prywatności żyjących obywateli.

Spis ludności z 1950 roku został opublikowany przez Narodowe Archiwum i Administrację Dokumentów 1 kwietnia 2022 roku, co spotkało się z dużym zainteresowaniem, ponieważ takie publikacje mają miejsce tylko raz na dziesięć lat. Po wyczerpaniu danych dostępnych w spisie z 1940 roku, z niecierpliwością oczekiwałem na to kolejne wydanie. Ponieważ Victor Young zmarł w 1956 roku, ostatnim spisem, w którym się pojawił, był spis z 1950 roku, a to miało dać obraz tego, jak wyglądała jego okolica w Beverly Hills w pobliżu czasu jego śmierci. Wiedząc z poprzednich lat, że Young często gościł u siebie ludzi przez długie okresy, spodziewałem się, że znajdę imię osoby, która w tamtym czasie mogła być młoda i być może nadal żyje.

Spisowa, Elinor J. Barton z Ashton Ave. w Los Angeles, przeprowadzała spis ludności w przydzielonej jej dzielnicy od 1 do 14 kwietnia 1950 roku, chodząc wzdłuż jednej strony ulicy, a następnie wzdłuż drugiej, aż odwiedziła wszystkie domy przynajmniej raz. 11 kwietnia dotarła do domu rodziny Youngów pod adresem 526 N. Elm St. i zanotowała, że ​​mieszkańcy byli „nieobecni”. Jak można się domyślić, była to słabość leżąca u podstaw całej operacji spisu ludności. Inną słabością był sam proces zbierania danych: spisowi „słuchali” imion i sami je zapisywali, co prowadziło do wielu przypadków źle usłyszanych i błędnie zapisanych imion, a także po prostu nieczytelnego pisma, które zaśmiecają dane spisowe i wprowadzają w błąd dzisiejsze algorytmy wyszukiwania i badaczy. Do tego dochodzą jeszcze jawne błędy (np. linia podziału między N. Elm a N. Foothill jest w niewłaściwym miejscu). Elinor wróciła na N. Elm 12 kwietnia i rozmawiała z kimś tam (proces niestety nie wskazuje, z kim), a następnie zapisała mieszkańców w następujący sposób, podając wiek, zawód, branżę i liczbę godzin przepracowanych w poprzednim tygodniu:

    Młody, Victor, lat 50, kompozytor, muzyka, 60 godzin,

    Young, Rita, lat 50, żona,

    Biroteau, Jacques, wiek 60 lat, kierownik, dom prywatny, 49 godzin, oraz

    Madokoro, Lucy, lat 19, pokojówka, 44 godziny.

Czytelnikowi można wybaczyć, że pomyślał, całkiem słusznie, iż młoda służąca w domu Victora prawdopodobnie już nie żyje, ale to nie uwzględnia wiecznie żywej nadziei, która tli się w sercu często rozczarowanego badacza. Rzeczywiście, w 2022 roku panna Misayo Lucy Madokoro miałaby „tylko” 91 lat, co było całkiem prawdopodobne, a pracując w domu Youngów w młodym, podatnym na wpływy wieku, z pewnością zgromadziła bogactwo wspomnień. Być może, jak to się zdarzało w biografiach innych osób, o których czytałem, prowadziła nawet pamiętnik! Czyżby „złoty gral” był na wyciągnięcie ręki? Ta „zwycięska” nadzieja szybko jednak przerodziła się w druzgocącą „porażkę”, gdy odnalazłem jej ślad – najpierw w jej domu w Kalifornii, potem w hospicjum, a w końcu w miejscu jej ostatniego spoczynku. Po drodze poznałem trochę jej córkę, która potwierdziła, że ​​nie ma żadnych pamiętników, listów, zdjęć ani ciekawych rodzinnych historii, które mogłaby sobie przypomnieć.

ednak nie wszystko było stracone. Z danych spisowych wyłoniły się ciekawe fakty, które nadały nieco kolorytu surowym informacjom o okolicy Victora Younga: aktor Robert Young, z trzema małymi córkami poniżej 13 roku życia, mieszkał zaledwie kilka domów dalej! Dwóch innych kompozytorów mieszkało w pobliżu, przy N. Elm St. i N. Foothill! Krytyczka Hedda Hopper mieszkała tuż za rogiem! Pewna ciekawostka przykuła moją uwagę: cztery z pięciu sąsiednich domów zamieszkiwali agenci ubezpieczeniowi. (W mojej wyobraźni pojawiła się postać Neda Ryersona z filmu „Dzień świstaka”). A potem pojawiła się wskazówka dotycząca możliwości zatrudnienia i etyki pracy na N. Elm St.: Victor pracował 60 godzin w poprzednim tygodniu, guwernantka Roberta Younga – 72 godziny, adwokat mieszkający kilka domów dalej – 60 godzin, a sam Robert Young – tylko 6. (Czy był między rolami?) Na koniec, naprzeciwko Victora i Rity mieszkała młoda dziewczyna, która w 1950 roku miała zaledwie 7 lat. (Aniołek, nadzieja, znów się pojawiła! Ciąg dalszy nastąpi…)

Muzyka w centrum uwagi: Ręcznie napisana partytura utworu „Stella By Starlight”

W wytwórni Paramount Pictures, kilka lat temu, miałem okazję zobaczyć oryginalny, ręcznie napisany egzemplarz utworu „Stella By Starlight”, z mikroskopijnymi nutami zapisanymi ołówkiem przez Victora Younga i tekstem napisanym przez Neda Washingtona. Na górze partytury znajdował się bardzo wyraźny, niewątpliwie autentyczny podpis Victora Younga, więc nie miałem wątpliwości, że patrzę na oryginalną kopię „Stella By Starlight”. Być może był to nawet roboczy arkusz nutowy, którego Young i Washington używali do ostatecznego dopracowania tekstu i wprowadzenia dodatkowej zwrotki, dwa lata po tym, jak sam motyw pojawił się w filmie „The Uninvited”, gdzie nie było ani zwrotki, ani tekstu. Partytura dyrygencka do filmu, znajdująca się w zbiorach Uniwersytetu Brandeis, niestety zaginęła w niewyjaśnionych okolicznościach, zanim zdążono ją zdigitalizować. Jednakże, ponieważ popularna wersja piosenki, jaką znamy, NIE pojawiła się w filmie, pełna wersja utworu nie mogłaby znaleźć się w partyturze dyrygenckiej.

Co dzieje się z osobistymi i zawodowymi dokumentami, zdjęciami, listami i innymi materiałami sławnej osoby, gdy wykonawca testamentu nie zadba o ich bezpieczne przechowywanie? W przypadku Victora Younga, w 2025 roku odpowiedź brzmi: „nie wiemy”. Nie były one częścią pierwotnego zapisu testamentowego dla Uniwersytetu Brandeisa (który przekazał połowę kolekcji Bibliotece Publicznej w Bostonie), ani nie zostały przekazane Uniwersytetowi Kalifornijskiemu w Los Angeles (UCLA). Badając spuściznę autorów tekstów piosenek Neda Washingtona i Eda Heymana, dwóch osób blisko związanych z życiem osobistym i zawodowym Younga, stwierdzono, że żadne materiały nie zostały przekazane żadnej bibliotece. W przypadku Younga, Washingtona i Heymana, materiały pojawiają się od czasu do czasu na aukcjach, co sugeruje, że ktoś w pewnym momencie przekazał lub sprzedał te rzeczy prywatnym kolekcjonerom. Oznacza to, że pewnego dnia zbiór materiałów badawczych może nagle pojawić się na rynku, a jeszcze lepiej, zostać przekazany instytucji, w której badacze będą mieli do nich dostęp.

Ta nieco ponura ocena nie uwzględnia jednak innej możliwości, a mianowicie losu podarowanych przedmiotów. Przez „podarowane” rozumiem podpisane nuty, albumy z autografami i przemyślanymi dedykacjami, zdjęcia, okładki czasopism, serwetki z restauracji Brown Derby i tym podobne, które trafiły do ​​sfery publicznej za życia zainteresowanej osoby. Ponieważ zostały rozproszone, zanim do akcji wkroczyła rozważna (lub nierozważna) ręka wykonawcy testamentu, mogą pojawić się dosłownie wszędzie i w dowolnym momencie. Na szczęście dla nas, tak właśnie stało się w przypadku, który wykrył mój codzienny alert Google, gdy muzyk Jonathan Huber zamieścił film na YouTube.

Jonathan posiada ręcznie napisaną kopię utworu „Stella By Starlight”, którą otrzymał jego wujek, znany tenor Sergio Franchi, od samego Victora Younga. Podobno Young stwierdził, że Sergio był jedynym piosenkarzem, który zaśpiewał „Stellę” tak, jak on to sobie wyobrażał. To zdumiewająca uwaga, biorąc pod uwagę liczne wersje, jakie Young musiał usłyszeć przed 1956 rokiem, na przykład w wykonaniu Franka Sinatry czy Dicka Haymesa. Szczegóły dotyczące okoliczności przekazania tego prezentu nie zachowały się, ale nie ma wątpliwości, że jest to oryginalna, ręcznie napisana kopia. Co więcej, została napisana dokładnie tak, jak cicha, kontemplacyjna solówka fortepianowa, którą postać grana przez Raya Millanda zagrała dla postaci granej przez Gail Russell w filmie „The Uninvited”, w intymnej, pełnej nadziei scenerii studia muzycznego Millanda, zanim w rozwijającą się historię miłosną wkroczyły siły nadprzyrodzone. Jeśli chcesz posłuchać wrażliwego wykonania tego utworu przez Jonathana, zacznij od około 5:55 minuty i zakończ około 6:50. Jeśli chcesz zapoznać się z jego szczegółową analizą progresji akordów napisanych przez Younga, posłuchaj do końca. Jeśli chcesz otrzymać kopię nut, odwiedź sklep Jonathana na platformie Squarespace (link poniżej).

Ręcznie napisana przez Victora Younga wersja utworu „Stella By Starlight”! (wraz z analizą)

Muzyka Jonathana Hubera

Film lub wydarzenie w centrum uwagi: The Uninvited (1944)

Film wytwórni Paramount Pictures, z muzyką Victora Younga, w którym po raz pierwszy pojawił się jego motyw miłosny „Stella By Starlight”, przedstawił widzom pierwsze poważne hollywoodzkie podejście do tematu nawiedzeń. Odchodząc od tradycyjnych opowieści, w których złoczyńca w prześcieradle próbuje odstraszyć ludzi od ukrytego skarbu, „The Uninvited” iskrzy nadprzyrodzonym napięciem, przeplatanym dowcipnymi, teatralnymi dialogami, które łagodzą ogólny ton. Film wyniósł Gail Russell na szczyty sławy i związał jej kruche życie z melodią Victora Younga, którą zawsze uważała za „swoją piosenkę”. Muzyka filmowa Younga eksploruje inne zachwycające motywy i stanowi dobry punkt wyjścia do zrozumienia, w jaki sposób muzyka filmowa wspiera akcję i fabułę. Aby uzyskać najlepsze wrażenia, obejrzyj film w ciemnym pokoju.

[Link do serwisu YouTube, gdzie można kupić lub wypożyczyć film z napisami.]

Nieproszony (1944)

Fragment muzyczny i piosenka w centrum uwagi: The Searching Wind (1946)

Amerykański dyplomata z wieloletnim stażem wspomina swoje błędy popełnione pod koniec II wojny światowej. W rolach głównych: Robert Young (znany z serialu „Father Knows Best”), Sylvia Sydney i Ann Richards. The Searching Wind, Film wyprodukowany przez Paramount Pictures w 1946 roku zainspirował Victora Younga do skomponowania pięknego tematu miłosnego. Utwór szybko został wydany z tekstem napisanym przez Eddiego Heymana. Poniżej przedstawiono pierwsze osiem taktów refrenu, pominięto jednak wstępną zwrotkę. Link do YouTube prowadzi do playlisty zawierającej trzy wersje tego utworu, dzięki czemu słuchacz może usłyszeć, jak został on pierwotnie skomponowany i zaaranżowany na potrzeby filmu, a następnie wydany jako solowy utwór wokalny w wykonaniu Dicka Haymesa, a później jako utwór instrumentalny z solówką na puzonie w wykonaniu Tommy'ego Dorseya, w towarzystwie orkiestry Victora Younga dla wytwórni Decca. Jeśli nie znacie głosu i stylu Dicka Haymesa, czeka Was miła niespodzianka. Innym wokalistą, znanym z nagrań dla wytwórni Paramount Radio Recording, jest Bob Graham (patrz poniżej).  Co ciekawe, w rejestrze utworów ASCAP nie ma żadnych informacji o wykonawcach tej piosenki.Można z całą pewnością stwierdzić, że jest to stosunkowo mało znana piosenka Victora Younga, którą, mam nadzieję, uda się w przyszłości przywrócić do życia. Jeśli skorzystacie z linku do YouTube i posłuchacie wszystkich trzech wersji, proszę, zagłosujcie w ankiecie na tej stronie biuletynu, aby wskazać, która wersja podoba Wam się najbardziej. Jeśli posiadacie nagrania Boba Grahama lub innych wykonawców, proszę, prześlijcie mi je.

Lista odtwarzania na YouTube porównująca trzy wersje utworu Searching Wind.

Źródło informacji biograficznych w centrum uwagi: Archiwum Narodowe w Polsce

Oddział Archiwum Państwowego w Mławie wspiera projekt biograficzny, świadcząc usługi wyszukiwania i tłumaczenia dokumentów w języku polskim. Poszukujemy dokumentacji dotyczącej europejskich tras koncertowych Victora oraz często opowiadanych przez niego historii o aresztowaniach. Interesuje nas również historia rodziny Goldfederów z Łodzi. Bankier Josef Goldfeder był mecenasem Victora Younga i podarował mu skrzypce Guarneri z 1730 roku z okazji ukończenia przez niego Cesarskiego Konserwatorium Muzycznego w Warszawie.

Polskie Archiwum Państwowe